Mucharski dziennik – rowerem na ŚDM KRAKÓW 2016

 

Środa 27.07.2016

 

Dnia 27.07.2016r. rozpoczęła się mucharska rowerowa wyprawa na Światowe Dni Młodzieży do Krakowa. O godzinie 8.30 ksiądz Leszek odprawił Mszę Świętą za całą grupę rowerzystów - pielgrzymów, którzy postanowili sprawdzić swoje siły na pojazdach jednośladowych. Grupa ta liczyła 13 osób (dodatkowo dwójka ruszyła pociągiem). Po Mszy Świętej zostaliśmy pożegnani przez księdza proboszcza Krzysztofa i rodziców. Około godziny 10:00 pielgrzymka wyruszyła spod kościoła w Mucharzu. Trasa liczyła niemal 50 km i biegła przez różnego rodzaju ścieżki, drogi i chodniki. W Zagórzu ekipa zatrzymała się przy kapliczce by odśpiewać Apel Jasnogórski w intencji szczęśliwej podróży do stolicy Małopolski. Na miejsce noclegu rowerzyści dotarli po godzinie 16:00 - przy ulicy Odrzańskiej w dzielnicy Łagiewniki. Wszyscy byli bardzo uśmiechnięci. Następnie pielgrzymi udali się na wspólny posiłek do włoskiej pizzerii. O godzinie 21:00 przywitali Papieża Franciszka w oknie na ulicy Franciszkańskiej 3.

 

Mateusz Kolasa

 

Czwartek 28.07.2016

 

            Czwartek - drugi dzień naszej wyprawy. Rowery zostawiliśmy w piwnicy - dzisiaj się nie przydadzą. Dzień rozpoczęliśmy katechezą biskupią na stadionie Cracovii. Biskup Edward wygłosił nam piękną naukę o miłosierdziu, czym wprowadził nas w duchową tematykę spotkania młodych. Po katechezie wzięliśmy udział w Mszy Świętej, pod przewodnictwem bp. Dajczaka, którą koncelebrował nasz ksiądz Leszek. Po spotkaniu na stadionie udaliśmy się na rynek w Krakowie, tam do naszej zwartej grupki dołączyła dziewczyna z innego kontynentu - staliśmy się międzynarodową reprezentacją Mucharza! Zalewając optymizmem całe miasto i ze śpiewem na ustach wybraliśmy się na szybki obiad, po czym ruszyliśmy dalej! Przechadzając się po starej stolicy, staraliśmy się przybliżyć naszej nowej koleżance historie miasta, Wawel, kościół w którym wikariuszem był św. Jan Paweł II, Sukiennice, Brama Floriańska i tak dalej.. Zbliżała się godzina 17:30 - czyli ceremonia powitania Ojca Świętego Franciszka na Błoniach. Zajęliśmy miejsce w naszym sektorze i czekaliśmy na słowa papieża, skierowane do nas. Tak wielu ludzi z całego świata nie widzieliśmy w naszym życiu nigdy wcześniej - a był to dopiero początek. Atmosfera była cudowna. Ojciec Święty to niesamowity człowiek, jego przemówienie zrobiło na nas ogromne wrażenie. Z resztą… cała oprawa uroczystości była bardzo udana. Po przywitaniu papieża odwiedziliśmy naszą zaprzyjaźnioną siostrę Izę z Krakowa, razem z nią późnym wieczorem udaliśmy się na Krakowskie ulice, zrobić lekkie zamieszanie! Tańczyliśmy, śpiewaliśmy i chwaliliśmy Boga równocześnie zapraszając pielgrzymów do wspólnej zabawy. Dzień zakończyliśmy Apelem Jasnogórskim odśpiewanym z reprezentantami wielu krajów i kontynentów.

 

            Kinga Wasiak

 

Piątek 29.07.2016

 

         W piątek 29.07. głównymi punktami naszej pielgrzymki były Łagiewniki i Droga Krzyżowa na Błoniach. Rano po śniadaniu zebraliśmy się wszyscy w naszej „bazie” na ul. Odrzańskiej i około godz. 9:30 z piękną, słoneczną pogodą rowerami wyruszyliśmy w drogę.

            Najpierw pojechaliśmy do przyszłej parafii ks. Leszka – Parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa. Po przywitaniu z tamtejszym proboszczem ks. Prałatem Tadeuszem Dziedzicem zostawiliśmy nasze rowery w garażu i udaliśmy się do kaplicy na Mszę Świętą, którą odprawił ks. Leszek. Modliliśmy się m.in. za mucharskich i łagiewnickich parafian oraz o dobre przeżycie ŚDM. Była to pierwsza Msza Św. księdza w nowej parafii. Ponadto ze względu na Audrey pochodzącą z USA, która z nami była ksiądz mówił kazanie również w języku angielskim. Po Mszy i chwili odpoczynku udaliśmy się pieszo do Sanktuarium Jana Pawła II. W sanktuarium i na placu wokół pełno było roześmianych pielgrzymów z różnych części świata. Aby całą grupą dostać się do środka musielibyśmy bardzo długo czekać w kolejce. Dlatego też podjęliśmy decyzję, że po ŚDM jeszcze się tutaj wybierzemy, a dzisiaj sanktuarium odwiedzi tylko Audrey, która może nie mieć już okazji by wrócić do Polski.

            Następnie udaliśmy się do Sanktuarium Bożego Miłosierdzia. W drodze za przewodnictwem księdza i pięciu wybranych osób odmówiliśmy koronkę powierzając Bożemu Miłosierdziu nas i wszystkich pielgrzymów. W sanktuarium oraz w kaplicy wieczystej adoracji mieliśmy czas na osobistą modlitwę. Później cała grupa udała się na chwilę odpoczynku, a Audrey w tym czasie zwiedziła kaplicę z relikwiami św. siostry Faustyny. Teraz mogliśmy już ruszać po rowery i dalej w stronę centrum.

            Za wskazówkami policjantów i wojskowych pilnujących krakowskich dróg, z małymi przygodami dotarliśmy do seminarium duchownego przy Plantach. W międzyczasie złapał nas rzęsisty deszcz, ale wszyscy dotarli na miejsce cało i zdrowo. Tam zostawiliśmy rowery i udaliśmy się coś zjeść czekając przy tym na przejazd Ojca Świętego. Pomimo tego, że na trasie przejazdu było dużo ludzi oraz służb zabezpieczających chyba każdemu z nas udało się dojrzeć papieża.

            Teraz przyszedł czas na drugi najważniejszy punkt piątkowego pielgrzymowania – Drogę Krzyżową. Wraz z tłumem ok. 600-700tys. pielgrzymów, bardziej skupieni i wyciszeni niż zwykle ruszyliśmy na Błonia. Pomimo sporego ścisku wszyscy byli uśmiechnięci i serdeczni. Tak dotarliśmy do naszego sektora A4 i zajęliśmy miejsca przed telebimem. Nabożeństwo poprzedzały opowiadane ze sceny świadectwa wiary młodych ludzi, m.in. znanego niepełnosprawnego podróżnika Jaśka Meli. O godz. 18 rozpoczęło się to na co wszyscy czekali. Droga, razem ze swoimi 14 stacjami, prezentowała nie tylko ostatnie momenty życia Chrystusa, ale i uczynki miłosierdzia oraz problemy współczesnego człowieka: biedę, głód, cierpienie, śmierć, samotność - autorem rozważań czytanych m.in. przez aktorów był bp Grzegorz Ryś. Trzon artystycznej części widowiska stanowiła orkiestra smyczkowa, chór i soliści. Droga Krzyżowa była przepięknym nabożeństwem z dość nietypowymi elementami sztuki, takimi jak taniec nowoczesny, animacje komputerowe, malarstwo piaskiem czy akrobacje powietrzne. Krzyż, który w czasie nabożeństwa zmierzał w kierunku czekającego przy ołtarzu papieża Franciszka, nieśli po kolei przedstawiciele kilkunastu organizacji dających pomoc innym. Po refleksyjnej drodze krzyż dotarł na ołtarz. Nadeszła chwila, na którą wszyscy wierni zgromadzeni na Błoniach czekali najbardziej: przemówienie Ojca Świętego. Było ono tłumaczone na bieżąco poprzez radio, trzeba było tylko mieć ze sobą odbiornik i słuchawki. Mówił m.in., że tego wieczoru Jezus - a my z nim - szczególną miłością obejmuje ludzi uciekających przed wojną. Wskazał, że jesteśmy powołani, by odnajdywać Boga w każdej osobie zepchniętej na margines - w człowieku wykluczonym, prześladowanym, uchodźcy, imigrancie.

            Kiedy wszystko dobiegło końca pożegnaliśmy Franciszka gromkimi brawami i okrzykami „Papa Francesco!” i po raz kolejny mieliśmy szczęście zobaczyć papieża odjeżdżającego papamobile. Doświadczeni już czwartkowymi uroczystościami czekaliśmy aż tłum na Błoniach nieco się rozejdzie i dopiero ruszyliśmy z sektora. Ten czas wykorzystaliśmy na śpiew, rozmowy z innymi pielgrzymami i robienie sobie pamiątkowych zdjęć, m.in. z młodzieżą z Hiszpanii, Brazylii, Niemiec, USA, Afryki czy Azji. Panowała wspaniała atmosfera wzajemnej otwartości i życzliwości.

            Ostatnim punktem piątkowego pielgrzymowania był koncert na Rynku Głównym. Z ogromnej sceny zabrzmiało oratorium „Z powodu Twojego imienia” skomponowane przez Piotra Rubika do słów Zbigniewa Książka, napisanych na podstawie kazań bł. ks. Jerzego Popiełuszki. Koncert będący hołdem dla współczesnych męczenników za wiarę był piękny i poruszający. Zgromadził na rynku tłumy widzów. Myślę, że każdy oglądający – miłośnik tego typu muzyki, czy przypadkowy widz – był w pełni usatysfakcjonowany.

            Około godz. 22 udaliśmy się ponownie do seminarium odebrać nasze rowery. Po całym dniu pielgrzymowania, zmęczeni, ale szczęśliwi wróciliśmy do mieszkań. Każdy miał pełne serce i głowę wspaniałych przeżyć oraz słów Ojca Świętego. Piątek był kolejnym wspaniałym dniem, w którym doświadczyliśmy piękna zjednoczenia w Bożej miłości i radości, która nie zna barier językowych, kulturowych czy wiekowych.

           

Anna Harbut

 

Sobota 30.07.2016

 

W sobotę rano na godzinę 10:00 udaliśmy się do Sanktuarium Jana Pawła II w Krakowie. Gdzie została odprawiona Msza Święta pod przewodnictwem Papieża Franciszka. Po Mszy Świętej udaliśmy się na obiad do pizzerii, aby nabyć sił na drugą część dnia. Kolejnym etapem była przeprawa na rowerach do Kokotowa, gdzie zostawiliśmy nasze pojazdy - po wyczynie przejazdu pomiędzy tysiącami pielgrzymów i pokonywaniu zamkniętych dróg szukając alternatywy na polach okalających Brzegi. Helikopter śledzący poczynania pielgrzymów zawisł na moment nad nami, aby uwiecznić na fotografii niesforną grupkę rowerzystów wybijającą się z ogromnego tłumu. Po  tych wojażach piechotą udaliśmy się na Campus Misericordiae. Idąc śpiewaliśmy chwaląc Pana. W pewnym momencie zatrzymał nas ksiądz, który postanowił „ni stąd ni z owąd” ofiarować bilety naszej rozśpiewanej ekipie na sektor „S”, który znajdował się dosłownie naprzeciw ołtarza. Następnie przywitaliśmy Papieża Franciszka z którym rozpoczęliśmy adorację trwającą do 21:00. Po modlitwie z następcą Świętego Piotra towarzyszyły nam koncerty tworzące niesamowity klimat tej nocy.

 

Basia Sala

 

Niedziela 31.07.2016

 

Nasz dzień zaczął się już od północy dnia poprzedniego. Cudowny koncert pod dowodzeniem Adama Sztaby rozbrzmiewał na Campus Misericordiae dla ponad miliona ludzi. W nocy nie obeszło się bez niespodzianek. Tuż po zakończeniu koncertu dostaliśmy rozkaz wyjścia z naszego sektora. Uparci ludzie oraz my postanowiliśmy ukryć się pod ławkami i udawać, że śpimy. Ostatecznie plan się nie udał i o 3 w nocy szukaliśmy innego miejsca na nocleg. Po krótkim drzemaniu w rowie znaleźliśmy inny sektor i spaliśmy tam do rana. Kilka godzin późnej odbyła się Msza Święta pod przewodnictwem papieża. Po zakończeniu ŚDM musieliśmy wydostać się z rzeki ludzi, którzy także chcieli opuścić Brzegi. Sprytnym pomysłem na szybsze wyjście była przeprawa przez las. Następnie wybraliśmy się po rowery do serdecznej rodziny z Kokotowa, która ugościła nas pysznym obiadem. Na koniec dnia w czasie powrotu do miejsca zamieszkania zastała nas burza z ulewą, ale nikt tym się nie przejmował. Każdy był szczęśliwy, że mógł uczestniczyć w ŚDM.

 

Ewa Niemiec

 

Poniedziałek 01.08.2016

 

W poniedziałek - ostatni dzień naszej pielgrzymki na ŚDM, wstaliśmy około godz. 8:00. Przygotowaliśmy i spożyliśmy śniadanie. Po posiłku Msza Święta, którą odprawił ks. Leszek. Następnie wszyscy pakowali swoje rzeczy i przygotowywali rowery do wyjazdu, podczas gdy ksiądz pojechał z jednym z uczestników oddać jeden z wypożyczonych rowerów, który służył naszej przemiłej towarzyszce z San Francisco w USA Audrey. Z Krakowa wyruszyliśmy koło godz. 11:00. Niedługo po wyjeździe w jednym z rowerów przebiła się dętka. Okazało się, że było to niewielkie szkło. Właściciela roweru musieli wesprzeć koledzy, ponieważ zapomniał on wziąć swojej dętki. Po naprawie ruszyliśmy dalej. Podczas  jazdy zatrzymaliśmy się w sklepie i u cioci ks. Leszka, gdzie mogliśmy odpocząć, napić cię i coś przekąsić. Nie siedzieliśmy tam długo, gdyż trzeba było jechać dalej. Pod koniec jazdy niektórzy już nie dawali rady, a ostatni najcięższy podjazd pokonały tylko cztery osoby – wszyscy jednak  szczęśliwie dojechaliśmy do Mucharza. Dystans tego dnia wynosił 53 km. Około godz. 17:30 razem z pielgrzymami z Cieksyna (nocującymi w Mucharzu) uwieńczyliśmy ten dzień i całą wyprawę na ŚDM Koronką do Miłosierdzia Bożego i meczem w piłkę siatkową. Cała pielgrzymka choć wyczerpująca - była bardzo udana.

 

Marcin Skowron