Czarna Hańcza kajaczkami - skupienie przed ŚDM

27.06.-08.07.2016

 

Od paru lat mucharska (i nie tylko) młodzież jest zachęcana, aż w końcu ,,zabierana'' przez ks. Leszka na wspaniałą przygodę z czasami niebezpiecznym żywiołem, jakim jest WODA. SPŁYWY KAJAKOWE od tych 3 - 4 lat są zainteresowaniem gimnazjalistów i licealistów z gminy Mucharz, z Lipnicy Wielkiej oraz Małej, a także z Bukowiny Tatrzańskiej i Jaworzna. Mało tego... Przyciągają do siebie coraz więcej nowych uczestników.

 

W tym roku również wybraliśmy się na KAJAKI. Pośród stałych kajakowiczów znaleźli się i tacy, którzy z tą wyprawą mają do czynienia pierwszy raz. Na kajakową przygodę wybrali się: Gosia Rzadkosz, Ania Madziar, Ola Harbut, Marcin Skowron, Kacper Stanuszek, Adam Jamróz, Tobiasz Marszałek, Rafał Styruła i oczywiście nasz MAJSTER: ks. Leszek. Wyjechaliśmy 27 czerwca. Naszą podróż rozpoczęliśmy Mszą św. o godz. 6:30, następnie było małe śniadanko i pakowanie ostatnich bagaży. Przed godz. 9:00 wyruszyliśmy do Maćkowej Rudy na Podlasiu, ponieważ naszym tegorocznym celem było przepłynięcie CZARNEJ HAŃCZY. Droga minęła nam śpiewająco, ale nie zapomnieliśmy o modlitwie. Dojechaliśmy na ok. godz. 19:00. Wypakowaliśmy z samochodu najpotrzebniejsze rzeczy, później zajęliśmy się rozbijaniem namiotów na terenie pewnej firmy, dzięki której spływ był możliwy do zrealizowania. Następnie zjedliśmy obiado-kolację, po której parę osób pojechało do Suwałk na małe zakupy. W tym czasie chłopcy, którzy zostali, rozpalili ognisko i po powrocie usmażyliśmy sobie po kiełbasce (lub po 5 ;) ). Na koniec dnia podziękowaliśmy Panu Jezusowi za wszystko, co nas spotkało, odśpiewaliśmy Apel Jasnogórski, przekazaliśmy sobie iskierkę i zostaliśmy pobłogosławieni na dobrą noc. Te wszystkie czynności wraz z ogniskiem (nie zawsze z kiełbaskami) były naszą kajakową tradycją. Na następny dzień już wypłynęliśmy z jeziora Wigry, by pokonać pierwszy dystans. Przed każdym startem powierzaliśmy się w opiekę Matce Bożej. Po ,,drodze'' robiliśmy przerwę, by móc dodać sobie sił dobrymi kanapkami na łonie natury. Koło godz. 17:00/18:00 staraliśmy się już szukać noclegu z miejscem na odprawienie Mszy św., która była najważniejszym punktem każdego dnia spływu. Prawie każdy z tych 10 dni na wodzie, wyglądał podobnie... Oprócz trzech, które spędziliśmy na wyspie na jeziorze Serwy wraz z naszym przyjacielem - panem Piotrem. Jest to niesamowity człowiek, podróżnik. Spotkaliśmy go właśnie na tej wyspie, ponieważ nocował na niej od tygodnia zanim tam dopłynęliśmy. Stety - niestety musieliśmy płynąć dalej, lecz pan Piotr niech nas stamtąd puścić. Spotkanie z nim było ciekawym przeżyciem. Naszą trasę zakończyliśmy 7 lipca na jeziorze Necko. Przyjechał tam po nas pracownik wypożyczalni kajaków. Na polu namiotowym w Maćkowej Rudzie została odprawiona Msza św. na zakończenie spływu. Następnie po zjedzeniu pysznej kolacji, pełni wrażeń wyruszyliśmy w drogę powrotną do domów ok. godz. 19:00. W Mucharzu byliśmy przed 5:00 rano. Pływało się fantastycznie, a pogoda dopisywała nam prawie całe 2 tygodnie. Rzeka też była spokojna, chociaż na jeziorze Białym spotkał nas niezły sztorm... W kajaku wszystko pływało, my byliśmy cali mokrzy, ale i tak zadowoleni :D Wszyscy uczestnicy spływu zgodnie twierdzą, że ten wyjazd był fantastyczny ! Myślę, że szczególnie będzie zapamiętany przez nas dzięki niezwykłemu spotkaniu z panem Piotrem na wyspie :)

 

ODPŁYWAMY !!! Coś o rzece: Czarną Hańczę charakteryzują szuwary, ale i to, że znajduje się w malowniczym miejscu, na terenie Puszczy Augustowskiej, co za tym idzie, jest rzeką turystyczną. Dzięki temu, że Czarna Hańcza i znajdujące się na niej jeziora są bardzo czyste, mogliśmy zażywać długich kąpieli. Ma dużo zakrętów, ale bez nich nie byłoby piosenki :D ,,Tysiące zakrętów przemierzasz po drodze, pośród trzcin zielonych, jezior niebieskich...'' :D /